Muzeum Etnograficzne nieco inaczej…

Tej zimy w Muzeum Etnograficznym imienia Seweryna Udzieli w Krakowie (a dokładnie – na Kazimierzu) można było oglądać bardzo interesującą wystawę czasową. Wystawa nosiła tytuł „Rzeczy nowe”. Był to starannie wyselekcjonowany zbiór spośród przedmiotów, które trafiły do Muzeum w latach 2001-2011. Pozwolę sobie zacytować opis wystawy: „…oddają one naturę Muzeum poszukującego. Staramy się odnaleźć istotę rzeczy w śladach czyjegoś życia, zmiennych i coraz bardziej krótkotrwałych świadectwach czasów, w których żyjemy. To krótka opowieść o Muzeum wrażliwym na to, co wczoraj i dziś, o Muzeum, które w sto lat od swego powstania wciąż jest ciekawe świata i żyje rytmem współczesności”.
Wizualnym symbolem wystawy stał się drewniany wieszak, podarowany Muzeum przez Stanisława Ciszewskiego, byłego prezesa Pracowniczych Ogródków Działkowych im. M. Lewińskiego w Krakowie- Krowodrzy, w ramach projektu badawczego „dzieło-działka”. Altankę, którą użytkował pan Stanisław zbudowano wcześniej – były to lata 60-te, kiedy właścicielem jej był stolarz Wołek. Poza kilkoma piłami i heblem, pamiątką po stolarzu jest takoż wiśnia, którą zasadził w ogródku. Obok altanki, z jeden strony pomalowanej na zielono, a z pozostałych przykrytej sidingiem stoi magazyn. To na jego ściance wisiał wieszak, który przez lata niestrudzenie dźwigał ciężar ubrań – tych „na zmianę” i tych, w których przemierza się drogę pomiędzy domem a ogródkiem działkowym. Pomiędzy – to dobre określenie rzeczy naznaczonej charakterem miejsca, w którym, choć się nie mieszka, można spędzać całe dnie, które choć w mieście, ma w sobie coś z atmosfery życia na wsi. (opis za ulotką wystawową).
Zapraszamy na videorealcję:

Jeśli nie podziemny Rynek to może… Collegium Maius?:)

Muzeum najstarszego w Polsce uniwersytetu - Jagiellońskiego, mieszczące się w budynku zwanym Collegium Maius przy ulicy Jagiellońskiej należy do najważniejszych atrakcji Krakowa. Cieszy się dużym zainteresowaniem zwłaszcza wśród turystów zagranicznych, Polacy nie zawsze tu docierają, wybierając zabytki Krakowa znajdujące się ściśle na Drodze Królewskiej. Tak czy inaczej większość turystów stara się wpleść rzut oka na dziedziniec Collegium w swoje zwiedzanie Krakowa, przede wszystkim po to, by zobaczyć pokaz ruchomego i grającego zegara. Chcecie rzucić okiem? Zapraszamy na filmik:) Zobaczycie tam zegar i nie tylko.  A pod filmikiem jeszcze garść ciekawostek o tym niezwykłym miejscu, budzącym respekt zarówno z uwagi na wiek, urodę jak i potężne dziedzictwo intelektualne.  Zapraszamy!

Żywa szopka u franciszkanów w Krakowie, 2011

Szopka w najróżniejszych odsłonach to jedna z największych atrakcji okresu okołobożonarodzeniowego. Poza prezentami, tradycyjnymi potrawami i choinką, to element dosyć uniwersalny, który przeszedł nawet do popkultury i – desakralizowany, a traktowany jako sympatyczny świąteczny gadżet, może być atrakcyjny także dla osób niewierzących. Szczególnymi fanami szopek są oczywiście dzieci.
W Krakowie szopki mają szczególne znaczenie, zwłaszcza z uwagi na tradycyjne, typowe Szopki Krakowskie, niezwykłe, endemiczne konstrukcje, olśniewające bogactwem kolorów i detali, bazujące na lokalnej substancji architektonicznej. Ale to szeroki temat na zupełnie inny, obszerny post:) Póki co poprzestanę na lakonicznej zachęcie do odwiedzenia wystawy Szopek Krakowskich w Muzeum Historycznym Miasta Krakowa (pałac Krzysztofory przy Rynku Głównym) podczas zimowego zwiedzania Krakowa.
Skąd się wzięła tradycja aranżowania sceny Bożego Narodzenia, czyli nieodmiennie kojarzącej się nam ze Świętami szopki? Jak zapewne większość z Was wie, tradycja ta jest niezwykle stara, sięga wieku XII, czyli czasów świętego Franciszka z Asyżu, który zapragnął wzbudzić w wiernych większa pobożność i w tym celu urządził inscenizację Bożego Narodzenia z udziałem ludzi i zwierząt, dziś powiedzielibyśmy – żywą szopkę. Na realizację swego przedsięwzięcia otrzymał specjalne pozwolenia od papieża. Okoliczna ludność licznie nawiedzała tę szopkę a Franciszek głosił kazania o Bożym narodzeniu, którą to tajemnicę uważał za szczególnie istotną dla chrześcijan.
Więc przy okazji mamy odpowiedź, dlaczego to właśnie franciszkanie (nie tylko ci krakowscy) celują w urządzaniu pięknych szopek, także tych żywych. W tym roku na placu przed bazyliką ojców franciszkanów żywa szopka rozgościła się już po raz dwudziesty. Tradycyjnie „event” rozpoczął się wigilijnego wieczoru, następnie jeszcze przez dwa dni Świąt można było wspólnie z rożnymi zespołami (w tym roku gwiazdą byli Skaldowie) śpiewać kolędy, ogrzać się przy rozpalonym ognisku no i przede wszystkim – podziwiać wypożyczone z krakowskiego Ogrodu Zoologicznego zwierzęta. Były lamy, osiołki i kucyki, ale największymi celebrytami okazały się dwa dorodne wielbłądy, przy których wszyscy chcieli skorzystać z photo opportunity;)
Ja odwiedziłam franciszkańską Żywą Szopkę w drugi dzień Świąt. Wizytacja była utrudniona z racji po pierwsze – tłoczących się przy zagrodach ze zwierzętami tabunów ludzi, po drugie – z racji rozdeptanego po całym placu błotka – no cóż, takie uroki bezśnieżnego i ciepłego Bożego Narodzenia, nota bene rozpalone na rozgrzewkę ogniska w takich okolicznościach klimatycznych wyglądały dość groteskowo:)
A teraz zapraszam na krótki mini-reportaż z tej wizyty:

Mysli nieuczesane o Muzeum Sztuki Współczesnej w Krakowie

Wreszcie udało mi się wygospodarować czas by odwiedzić jedną z najnowszych muzealnych placówek Krakowa, Muzeum Sztuki Współczesnej na Zabłociu, zaraz obok słynnej „Emalii”, obecnie muzeum w Fabryce Oskara Schindlera.

Sztuka współczesna zdecydowanie nie jest tematem łatwym, lekkim i przyjemnym, śmiem przypuszczać, że mało która grupa turystów wplecie ten wątek w zwiedzanie Krakowa. Mnie jednak fascynuje, jako pewna forma wtajemniczenia. Przywodzi na myśl drugie, a czasem i dziesiąte dna, ukryte znaczenia i podteksty. Tylko człowiek o otwartym i bystrym umyśle będzie w stanie je rozszyfrować, wtedy będzie tym, który dostąpił zaszczytu i uchylono mu rąbka tajemnicy. Musze jednak zdecydowanie zastrzec, że te stwierdzenia bynajmniej nie tyczą się każdego wytworu sztuki współczesnej. Co to, to nie. Od dawna fascynowała mnie różnica między ozdabiającym (?) ściany szacownego gmachu muzealnego obrazu uznanego mistrza, wartego ciężkie pieniądze, który przedstawia ni mniej ni więcej, tylko jakiś kleks, a „dziełem” mojego 2,5-letniego dziecka na przykład… Wizualnie są jak najbardziej porównywalne… Dlaczego zatem mój 2,5-latek nie jest zapraszany przez polskie i zagraniczne instytucje wystawiennicze?;)

Wizyta w Muzeum Sztuki Współczesnej, zapewne nie tylko tym krakowskim, niezmiennie skłania do refleksji nad istotą sztuki. Ja również podczas wizyty w MOCAK (http://mocak.com.pl/) poczułam imperatyw by ponownie poszukać odpowiedzi i… nie doszłam do niczego bardziej odkrywczego, niż to, co już wiem od wielu lat – dla ciekawych co to takiego – polecam oglądnięcie relacji video:)

Nie będzie ot wirtualny spacer po wystawie, ale raczej subiektywna impresja na gorąco.  Od mojego pradziadka (a raczej – z krążących w rodzinie opowieści o nim) nauczyłam się, że nawet jeżeli jakaś wystawa, film czy sztuka nam się bardzo nie podobała, czas i pieniądze bynajmniej nie są stracone! Właśnie wzbogaciliśmy się o kolejne doświadczenie życiowe i mieliśmy okazję wyrobić sobie własne zdanie na dany temat, a to całkiem sporo:)

Z pozytywów od razu z naciskiem podkreślam, że bardzo, naprawdę bardzo podoba mi się forma architektoniczna muzeum, zwłaszcza pięknie prezentuje się ono z zewnątrz. W środku – typowe dla tego typu placówki, duże otwarte i ascetyczne przestrzenie, dwa poziomy do zwiedzania, muzeum podzielone na obszar wystawy stałej i wystaw czasowych. Tym razem wystawa czasowa dotyczy akcjonizmu wiedeńskiego.

Generalnie nasze wrażenia po wizycie w muzeum są raczej negatywne, uwidacznia się tu nie tylko dewaluacja samego pojęcia „sztuka”, ale także smutna refleksja (myślę, że to jednak wykoślawienie rzeczywistości) że prawdziwi artyści to tylko osoby niezrównoważone nerwowo, owładnięte natręctwami i depresją, zafascynowane śmiercią i cierpieniem (naszym zdaniem – kwalifikujące się do terapii w trybie pilnym!).

Na stronie internetowej muzeum możemy przeczytać, że „ważnym zadaniem instytucji będzie próba zmniejszenia uprzedzeń wobec sztuki najnowszej”. Mam nadzieję, że kolejne wystawy lepiej wpiszą się w tą – jakże szczytną intencję;)

A teraz serdecznie zapraszamy na krótkie video:)

Zapraszamy na Facebook’a !!

Właśnie powstała nasza strona na Facebook’u. Zapraszamy serdecznie od jej polubienia i odwiedzania, ponieważ na tej stornie będziemy cyklicznie ogłaszać konkursy, gdzie będziecie mieli okazję wygrać całkiem fajne nagrody:)

Na naszej stronie na FB będziemy tez umieszczać newsy, do których linki podamy także tutaj, na blogu. Polub naszą stronę juz dziś i oczekuj na konkurs!

A oto adres: http://www.facebook.com/GryMiejskieKrakow

Hejnał Mariacki w Krakowie

Tym razem zapraszamy na filmik nie związany ani z aktualnymi wydarzeniami, ani z porą roku. Hejnał Mariacki to jedna z najciekawszych osobliwości Krakowa, na tyle istotna dla naszego miasta, że spokojnie można poświecić mu kilka minut. Filmik zawiera też informacje praktyczne związane ze zwiedzaniem Wieży Mariackiej, która nie jest – tak jak samo wysłuchanie hejnału – obowiązkowym punktem zwiedzania Krakowa, natomiast dla sprawnych fizycznie i nie cierpiących na lęk wysokości turystów z całą pewnością będzie nie lada atrakcją.
Melodię hejnału zna większość z nas, niezależnie od miejsca zamieszkania – dzięki transmisji radiowej na żywo codziennie w samo południe możemy posłuchać jej na nowo. Większość z nas wie także – a wiedzę tę nabywa najczęściej jeszcze w szkole podstawowej, że melodia nie jest ukończona – urywa się nagle i gwałtownie, zazwyczaj doskonale wiemy kiedy po jakiej nicie ten moment nastąpi. Urwany hejnał kojarzymy ze śmiercionośną tatarską strzałą (choć niejeden turysta lubi pomylić Tatarów z Turkami…) która przeszywając gardło hejnalisty nie pozwoliła mu dokończyć swojego ostrzegawczego sygnału. Najczęściej jednak na tych faktach wiedza przeciętnego turysty się kończy. Zapraszamy zatem na krótki film o hejnale i wieży zwanej Hejnalicą, który – mamy nadzieję – będzie kolejna inspiracją do odwiedzenia Krakowa. Miłego oglądania:)

Wrzesień w Krakowie – sezon jesienny rozpoczety

Zapraszamy serdecznie na krótki spacer po Krakowie z kilkoma zdjęciami ze Starego Miasta, Kazimierza i Podgórza. 1 września w Krakowie nie sposób było się pomylić jesli chodzi o datę – uroczystości patriotyczne zwiazane z rocznicą wybuchu II wojny swiatowej oraz tłumy szkolnych dzieci i młodzieży w galowych strojach, beztrosko (jeszcze!) szwendających sie po mieście, po swoich rozpoczeciach roku szkolnego w szkołach – to nieomylne znaki, że wakacje się definitywnie skończyły. I bardzo dobrze – jesień w Krakowie jest niezwykle urokliwa, to idealna poraz na spokojne zwiedzanie Krakowa i delektowanie się nostalgicznym zapachem spadających liści.

Parada Smoków, Noc Muzeów, Noc Synagog i nie tylko…

Za Krakowem trudno nadążyć.  Zwłaszcza w czasie szczytu sezonu turystycznego, kiedy zamiast uzupełniać zaległości blogowe przygotowujemy scenariusze gier miejskich, opracowujemy nowe trasy zwiedzania i oprowadzamy, oprowadzamy, oprowadzamy… Ale wiadomo – przewodnik po Krakowie musi być cały czas na bieżąco – więc także i naszej ekipy nie mogło zabraknąć na najciekawszych wydarzeniach maja i czerwca. Po wzniosłych emocjach związanych z beatyfikacją Jana Pawła II przyszedł czas na kulturę – doroczną Noc Muzeów oraz nowość – Noc Synagog, kolejną z Krakowskich Nocy, która – sądząc po ogromnym zainteresowaniu – prawdopodobnie na stałe wpisze się z kulturalny pejzaż przełomu wiosny i lata w naszym mieście. Wszak warto wykorzystać fakt, że zachowało się w naszej Dzielnicy Żydowskiej aż 7 synagog.

No i oczywiście Parada Smoków – tej zachwalać nie trzeba, smoki mają swoją renomę:)

Zapraszamy na krótki filmik:

Wielkanoc w Krakowie 2011

Przewodnicy po Krakowie, nawet jeśli nie są chrześcijanami, ba – może nawet wcale nie uznają żadnej Istoty Wyższej – doskonale zdają sobie sprawę, że nie ma prawdziwego zwiedzania tego miasta bez znajomości tradycji chrześcijańskich, a więc i podstaw tejże wiary. Bez względu na wyznanie czy tez jego brak – warto, bo z Krakowem wiąże się, zwłaszcza w okresie wielkanocnym, wiele przepięknych, endemicznych obrzędów i zwyczajów. Należy do nich między innymi nabożeństwo Męki Pańskiej w kościele ojców franciszkanów, odbywające się w każdy piątek Wielkiego Postu. Wtedy to tajemnicze, zakapturzone postacie przemierzają kościół i krużganki niosąc symbole wanitatywne – ludzkie kości i czaszki! Kim są uczestnicy tej osobliwej procesji? Jest to owiane aurą tajemniczości. Wiemy jedynie, że są to członkowie Arcybractwa Męki Pańskiej, założonego jeszcze w XVI wieku. Podobno należą do niego krakowskie „VIP-y”, chcąc jednak zachować anonimowość, skrzętnie ukrywają oni swoją tożsamość pod osłoną kapturów. Do bardzo popularnych, typowo krakowskich tradycji związanych z okresem wielkanocnym należy także Grób Pański w krypcie u ojców pijarów, parada w Niedzielę Palmową oraz święto Rękawki w Podgórzu. Zapraszamy do oglądania:) Aha, jeszcze jedno – jeśli chcecie zobaczyć także zeszłoroczny Grób Pański u pijarów, zapraszam do archiwum wpisów blogowych:)

Na pożegnienie zimy…

…wprowadźmy się jeszcze choć na krótką chwilkę w zimowy nastrój. Przecież to już niegroźne, wszak i tak wiadomo, że zaraz wszelkie możliwe śniegi stopnieją i nadejdzie wiosna. Nawet przewodnicy po Krakowie, zakochani w nim na dobre i złe, na zimne i słoneczne – z niecierpliwością wypatrują nowej pory roku. Ale nie tylko przewodnik po Krakowie zdaje sobie sprawę, że prędzej czy później wszyscy z nostalgią westchniemy za zimowymi klimatami Krakowa. Zapraszamy na trzy krótki filmiki o zimowym mieście: