Recenzja gry miejskiej „Galicyjski pierścień Krakowa” – Międzynarodowe Centrum Kultury w Krakowie

Recenzja gry miejskiej „Galicyjski pierścień Krakowa” – Międzynarodowe Centrum Kultury w Krakowie

Witam w kolejnej recenzji gry miejskiej. Mimo mroźnej pogody, niespotykanej pod koniec marca, wszystkim uczestnikom, także naszej delegacji, udało się pomyślnie ukończyć grę zorganizowaną przez MCK. Jak było? Co nam się szczególnie podobało? Jakie mamy uwagi metodyczne? Czytaj dalej!

Gra organizowane była przez Międzynarodowe Centrum Kultury z siedzibą przy Rynku Głównym 25. Adresowana była do dzieci w wieku ok. 10-14 lat, wraz z opiekunami. Gra miała na celu ukazanie związków Krakowa z Galicją, choć mam wrażenie, ze nie tylko;) Tytuł gry: Galicyjski pierścień Krakowa. Udział w grze był całkowicie bezpłatny:)

Tym, co mnie nieco zaskoczyło, była raczej niska frekwencja, mogę powiedzieć tylko tyle, kto nie był, tego strata:) Oczywiście domyślamy się, co było powodem takiego stanu rzeczy; z dużą dozą prawdopodobieństwa można założyć, że problemem był spory mróz, który dawał się we znaki mimo przepięknie świecącego słońca.

Gra miała charakter edukacyjno-poznawczy, ze sporym naciskiem na kreatywność. Była też interaktywna, nie ograniczała się do przekazywania tudzież – przemycania wiedzy. Ale o tym – dalej.

Oglądnijmy teraz krótką foto-relację, zaś poniżej subiektywna ocena walorów zabawy:)

Gra rozpoczęła się punktualnie o 11.00, w pięknej piwnicznej sali kamienicy Pod Krukami, w której siedzibę ma MCK.  Sala naprawdę ładna, nastrojowa i wygodna była idealnym miejscem na rozpoczęcie zabawy. Tutaj też drużyny otrzymały wyjaśnienia i pierwsze materiały, kolejne miały się pojawiać na punktach już w czasie gry.

Gra miejska w Krakowie - rozpoczęcie w podziemiach MCK

Otrzymaliśmy formularz odpowiedzi, mapę Starego Miasta oraz kopertę z pierwszym zadaniem. To, co pozytywnie wyróżnia „Galicyjski pierścień Krakowa” i od razu na początku rzuciło mi się w oczy, to dbałość o szczegóły w kwestii materiałów dodatkowych. Po pierwsze, materiały były wydrukowane na bardzo ładnym, grubym papierze, z dbałością o elegancka szatę graficzną. Takie niby nie znaczące detale sprawiają przyjemne wrażenie profesjonalizmu. Drugim elementem, gdzie zarysowała się owa dbałość o detale, była sama forma zagadek, które kierowały ku poszczególnym punktom: otóż miały one formę wierszowaną i faktycznie kojarzyły się z takimi starymi, klasycznymi zagadkami, z jakimi wielu z nas zetknęło się w dzieciństwie. Widać, że komuś się chciało.

Kraków City Game - pierwsze otrzymane materiały

To moje ulubione zdjęcie z tej gry – otóż udało mi się na nim uchwycić rodzinna drużynę biegnącą do pierwszego punktu. Dlaczego biegną? Ano dlatego, że od samego początku zaznaczono, że gra jest na czas i tylko najlepsi zdobędą nagrody. Choć zważywszy, ze oprócz mnie były tylko 4 zespoły, można było się spodziewać, że konkurencja nie będzie zbyt duża;)

Gra miejska Kraków - uczestnicy biegną do punktu

Przy pierwszym punkcie nastąpiło chwilowe wyhamowanie tempa i – również tylko chwilowa – konsternacja. Okazało się, że był jakiś kłopot z kopertami z zagadką kierującą do następnego punktu. Jak się potem okazało, niektórzy opiekunowie mocno się zdenerwowali niezwykle serio traktując rywalizację, na szczęście wszystko skończyło się dobrze a i atmosfera prędko się rozładowała.

Gra miejska w Krakowie - pierwsza lokacja

I kolejna informacja gdzie się udać… tym razem znowu należy iść/biec – daleko…

Gra miejska w Krakowie - materiały uzyskane na pierwszej lokacji

Punkt interaktywny w Jamie Michalika. Sami doskonale wiemy z własnego, także przewodnickiego doświadczenia, że nie jest to łatwy partner do współpracy;) Gospodarze tego magicznego miejsca niechętnie patrzą na turystów, którzy chcą tylko zobaczyć wnętrze, baz konsumpcji… no trudno, trzeba sobie jakoś radzić, dlatego interakcja miała miejsce w hallu. Jadnak mimo wszystko zabrakło mi w scenariuszu jakiegoś wzmocnienia akcentu na to miejsce, choćby skłonienia uczestników do zerknięcia na jakąkolwiek grafikę czy inny zabytkowy element wyposażenia… Ale za to:

mieliśmy degustacje ciasteczek typu pishinger i rozpoznawanie smaków:) Mnie trafił się kakaowy  choć w moim odczuciu był bardziej waniliowy chyba?;) Tak czy inaczej przepyszny, lubimy takie zadania.

Gra miejska w Krakowie, tutaj: Jama Michalika

A to już pishingerki:) Mnie przypominają te, które można kupić za złotówkę ma sztuki w Krakowskim Kredensie, jednak to była ręczna robota organizatorów:)

Gra miejska w Krakowie - smakowite zadanie

Następne zadanie łączyło się z teatrem im. Juliusza Słowackiego, należało już od tych kreatywnych, należało bowiem – stojąc u wrót kawiarni teatralnej, zaprojektować logo takowej;)

Kraków, gra miejska, zadanie przy Teatrze Słowackiego

I teatr w całej okazałości tego mroźnego dnia…

teatr Słowackiego w Krakowie

A to już chyba najbardziej kreatywne a jednocześnie – najprzyjemniejsze zadanie z całej gry. Wykorzystano tutaj hall Pałacu Sztuki przy Placu Szczepańskim, a uczestnicy tworzyli dzieła inspirowane wykonywana na żywo muzyką gitarową. Widziałam ogromne zaangażowania, bez wątpienia nastrój miejsca – prawdziwej świątyni sztuki – udzielił się i zobowiązał:)

Gra miejska - lokacja w Pałacu Sztuki

Gracze podczas pracy…

Gra miejska w Krakowie - Pałac Sztuki

Gra miejska w Krakowie - Pałac Sztuki

I prezentacja gotowych dzieł wraz z komentarzem…

Gra miejska w Krakowie - Pałac Sztuki

Ostatnie zadanie było już w poważniejszym klimacie, bardziej wiedzowym, wymagającym, mnie osobiście kojarzącym się ze sprawdzianem z historii w szkole… Mapka konturowa i zaznaczanie galicyjskich miast… Asumpt do tej naukowości dało miejsce – dziedziniec Akademii Umiejętności, miejsca również nawiązującego do czasów galicyjskich.

Gra miejska w Krakowie - Akademia Umiejętności, dziedziniec

A to już zakończenie, w tym samym miejscu, w którym rozpoczynaliśmy zabawę.

Ja w MCK Kraków Gra Miejska

Gra miejska w Krakowie

Ogromnie, ogromnie miłym akcentem był poczęstunek gorącą herbatą z sokiem oraz pokrojonymi obwarzankami i resztą pishingerków:) Na pewno wszyscy, po ponad godzinie biegania po mrozie docenili taki prosty ale krzepiący posiłek. Powiem szczerze – nie było to nic wyszukanego ani kosztownego, ale wszyscy organizatorzy imprez (nie tylko gier miejskich) powinni pamiętać, że naprawdę niewiele trzeba żeby wspomnienia z zabawy były jeszcze lepsze, brawo!

Gra miejska w Krakowie - poczęstunek

No i na koniec podsumowanie merytoryczne gry z wykorzystaniem rzutnika i ogólnie – fajnych możliwości, jakie dawało to piękne pomieszczenie w piwnicach. Organizatorki wyjaśniły i doprecyzowały akcenty galicyjskie występujące w grze.

Na koniec nastąpiło rozdanie nagród, były to piękne książki o starożytnym Egipcie, żałowałam, że były tylko dla dzieci przeznaczone;) (dla dorosłych będzie darmowa wejściówka na wystawę w MCK). Cieszy fakt, że nagrody były, to bardzo istotny element w każdej grze. Oczywiście nie każdego organizatora gry na to stać, nie zawsze jest na to budżet (w tym przypadku mieliśmy darmową grę, finansowaną „odgórnie”) jednak nawet przy najmniejszym budżecie warto zadbać o symboliczne choćby nagrody. To ważniejsze niż by się wydawało;)

Kraków gra miejska - podsumowanie

gra miejska w Krakowie - podsumowanie

Podsumowując:

Gra miała charakter edukacyjny, wybitnie tematyczny (związki Galicji z Krakowem) i myślę, że temat został zrealizowany.

Nie była to jednak gra fabularna, scenariuszowa. Owszem, pojawiły się lokacje interaktywne  nie było tylko biegania z karta i ołówkiem –  za co naprawdę duży plus (tutaj rożnie bywa z poziomem reprezentowanym przez organizatorów gier miejskich…) ale myślę, że ten potencjał można by w przyszłości wykorzystać jeszcze lepiej. Osobiście jestem zwolennikiem stylu fabularyzowanego, zwłaszcza, jeśli nie spodziewamy się ogromnej liczby uczestników w grze.  Rozumiem przez to przede wszystkim aktorskie podejście do poszczególnych lokacji oraz choćby symboliczne powiązanie ich ze sobą nie tylko tematem ale tez fabułą, ciągiem przyczynowo-skutkowym.

Jeśli chodzi o mechanikę gry, to zastosowano rozwiązanie dosyć ryzykowne;) Otóż poszczególne zespoły rywalizowały ze sobą tylko i wyłącznie na czas (kto pierwszy ukończy grę, ten wygra, nota bene na końcu okazało się, że wygrali wszyscy, z racji – jak mniemam – niewielkiej liczby uczestników). Oczywiście nie ma w tym nic złego, (domyślam się, ze mogło to mieć związek z zimowa jeszcze porą…) jednak należy sobie zdawać sprawę z ograniczeń występujących w takim wariancie. Otóż rywalizacja tylko i wyłącznie na czas może pozbawić przyjemności delektowania się samą grą jako taką, chłonięcia piękna odwiedzanych miejsc i poznawania ich, a poza tym, w przypadku zadań na kreatywność, powstaje pewna sprzeczność. Ja odczułam ten dysonans w przypadku projektowania logo – z jednej strony chciałoby się pomyśleć  postarać, porysować;) z drugiej  – presja czasu, tak więc albo jedno albo drugie trzeba potraktować mniej poważnie.  (Jednocześnie dodam, że ta kwestia została lepiej rozwiązana w przypadku lokacji w Pałacu Sztuki, jednak gdyby było więcej uczestników, problem byłby prawdopodobnie podobny – ale nie wnikajmy już tak mocno w szczegóły;)).

Na pewno dużym plusem budującym dramaturgię było pozyskiwanie informacji gdzie udać się dalej dopiero na poszczególnych punktach (bez wykazu punktów w otrzymywanym na początku formularzu gry). Bardzo dobre rozwiązanie jeśli chodzi o mechanikę gry, jednak nigdy nie zdecydowałabym się na pozostawienie kopert dla graczy zupełnie bez opieki;)

Miałabym jeszcze jedno zastrzeżenie – na samym początku gra skierowała uczestników dość daleko od miejsca startu, mieli do przejścia spory kawałek, wręcz biegli, co widać na zdjęciu, tempo gry było wysokie i bardzo dobre. Jednakże zaraz się okazało, że następny punkt jest… na drugim krańcu Starego Miasta;) Wiem, że punkty pasowały do siebie tematycznie, jednak na przyszłość sugerowałabym w analogicznej sytuacji zrobić przynajmniej jakiś antrakt po drodze  by uniknąć odcinków bardzo długiego marszu, który nie tylko po prostu męczy, ale nieco gasi dynamikę zabawy i obniża morale;)

Ogólnie oceniam grę pozytywnie, w swojej kategorii była przygotowana z dużą dbałością o detale i z kilkoma naprawdę ciekawymi rozwiązaniami. Zakończenie – bardzo na plus! Gratulujemy organizatorom i do następnej gry:)

Tymczasem wszystkich zainteresowanych zorganizowanym na swoje potrzeby gry miejskiej, terenowej lub w obiekcie zamkniętym  zapraszam do naszego działu o grach🙂

Marta Frankowska-Luty
Znajdź nas w Google+